Maluch prawdopodobnie nie poradził sobie z przejściem przez tory i został sam, oddzielony od swojej rodziny.
Po upewnieniu się, że matka nie wraca, zabezpieczyliśmy kaczątko i przenieśliśmy je w bezpieczne miejsce. Było przestraszone, nie chciało ani jeść, ani pić. Z tęsknoty za matką stawało się coraz słabsze, a my zaczęliśmy się obawiać, że nie przetrwa tej rozłąki.
Kilka godzin później, ku naszemu zaskoczeniu i ogromnej radości, udało się zlokalizować kaczą mamę. Przebywała niedaleko, na naszym nieczynnym wyrobisku, razem z resztą potomstwa.
Gdy tylko maluch poczuł zapach wody i zobaczył znajome sylwetki, natychmiast się ożywił. Radośnie zanurkował i bez chwili wahania dołączył do swojej rodziny. Widok ich ponownego spotkania był wzruszający i zostanie na długo w pamięci.
Ta historia jest pięknym przypomnieniem, jak ważny dla dzikich zwierząt jest dostęp do naturalnego środowiska.
Cieszymy się, że mogliśmy pomóc i że ta mała kaczuszka dostała drugą szansę.
